| Sobota |
|
| | Rano ze snu wyrwał mnie telefon. Kto wymyślił, żeby raz w miesiącu chodzić do pracy w sobotę. Komu się chce. I w ogóle tak wcześnie telefon. Yhy, słucham. Nawet nie chciała mi się przez telefon gadać. No masakra totalna. Ale jak usłyszałem głos Marcina, to mnie na równe nogi postawiło. On był po prostu wściekły. Powiedział, że siedzą z Weroniką w robocie. Werka coś znalazła. Jakiś poważny błąd, który może zatrzasnąć całym bankiem. Wczoraj zaczęła tego szukać, ale nie znalazła tego co potrzebowała i przyjechała wcześniej dziś. Aż w szoku jestem, że nie zaspała. A w jeszcze większym, że ona w ogóle jest w stanie myśleć. Bo jak ja wypiję takie ilości, to na drugi dzień, nie jestem w stanie podnieść się z łóżka. A gdzie mówić o pracowaniu. I to takim konkretnym. Bo to już nie jest Błacha sprawa. A swoją drogą, to ciekawe, czy Karolina przyszła, tak jak Weronika jej kazała. Bo coś mi się wydaje, że ona tego nie słyszała. Albo udawała, że tego nie słyszy. W każdym razie podziwiam tą Małą za determinację w sobotni poranek. Już jadę- odpowiedziałem Marcinowi. praca licencjacka | aranżacja wnętrza | |